A jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę.

Osobiście nie potępiam Chylińskiej, prawda nagrała tę płytę dla kasy, z resztą sama zmiana wizerunku i gatunku muzyki wzbudziła takie zaciekawienie, żeby płyta rozeszła się szybciej. No i można oczywiście dumać nad sprzedaniem się i takie tam, musimy jednak wziąć pod uwagę, że z czegoś trzeba żyć, gaża za Mam talent pewnie nie starczy na długo a pop sprzedaje się lepiej niż hardrockowe brzmienia.
A co najważniejsze, wcześniejsze płyty, to krążki zespołu O.N.A, a ta nowa jest opatrzona nazwiskiem Chylińskiej, to nie to samo, chociaż wiele osób myśli, że liczy się tylko wokalista.